Rozwijamy nowe koncepcje terapeutyczne

Prof. Bastian Hengerer, dyrektor Centrum P4Health, opowiada o swojej koncepcji rozwoju centrum, przekładaniu wyników naukowych na rozwiązania dla pacjentów i zarządzaniu przez zaufanie.

Jaką wizję Centrum P4Health chciałby Pan realizować?

Na podstawie badań prowadzonych w P4Health, przy wsparciu naszych platform, chcemy tworzyć koncepcje nowych celów terapeutycznych, które w przyszłości będziemy mogli zaoferować inwestorom.

Chodzi więc o to, aby – bazując na badaniach prowadzonych w różnych grupach – identyfikować potencjalne cele terapeutyczne, rozwijać je oraz budować solidną teorię wyjaśniającą, jak i dlaczego takie leki mogłyby działać u pacjentów. To umożliwi rozwój centrum w długiej perspektywie.

Chcę, aby grupy badawcze działające w centrum mogły prowadzić swoje badania bez wpływu z mojej strony. To naprawdę ma być ich własny kierunek badań. Natomiast to, czego ja oczekuję od poszczególnych grup badawczych, to pomysły na rozwój potencjalnych celów terapeutycznych oraz koncepcji możliwych do przełożenia na terapie.

P4Health rozwija pięć platform technologicznych integrujących badania kliniczne i nowoczesne technologie biomedyczne. Jakie działania będą kluczowe dla centrum w najbliższych miesiącach?

Każda platforma jest ściśle powiązana z grupą badawczą, co zapewnia specjalistyczną wiedzę w zakresie technologii oferowanych przez daną platformę. Poszczególne platformy udostępniają komplementarny zestaw technologii umożliwiających ocenę potencjału proponowanego celu terapeutycznego.

Uruchomienie systemu platform technologicznych jest obecnie najwyższym priorytetem. Zaczniemy od kilku przykładów, które przeprowadzimy przez cały proces działania platform. To jest sekwencja wydarzeń. Wiemy, jakie etapy musimy zrealizować. Każdy uczestnik platformy otrzyma konkretne zadanie polegające na przeprowadzeniu określonego eksperymentu, a wszystkie te działania razem stworzą historię pokazującą, jak możemy zidentyfikować nowy pomysł terapeutyczny lub nową koncepcję leczenia choroby.

Jednocześnie staram się pomagać wszystkim naukowcom w P4Health zrozumieć, czego naprawdę potrzebuję – jakie pomysły mają wartość, czym jest potencjalny cel terapeutyczny. Badania farmaceutyczne są pod wieloma względami podobne do badań akademickich, jednak ich specyfika wiąże się z odmiennymi wymaganiami. Naukowcy muszą rozumieć specyfikę badań farmaceutycznych, aby móc uwzględniać te wymagania w swojej codziennej pracy naukowej.

Jest Pan postrzegany jako pomost łączący dwa światy – naukę i przemysł. Jak doświadczenie pracy w przemyśle wpłynęło na Pana pracę naukową?

Myślę, że główny wpływ pracy w przemyśle farmaceutycznym na moje eksperymenty naukowe i życie badacza polega na koncentracji działań. Na tym, żeby nie rozpraszać się zbyt łatwo interesującymi pobocznymi tematami, ale mieć jasno określony cel i konsekwentnie do niego dążyć. Pomijać te eksperymenty czy aktywności, które mogą być ciekawe i motywujące, ale nie prowadzą bezpośrednio do celu.

Być może to właśnie presja dostarczania rezultatów w bardzo krótkim czasie, charakterystyczna dla środowiska badań farmaceutycznych, napędza większość moich działań w środowisku akademickim, ukierunkowuje na efektywność i skuteczność.

Podczas spotkania z pracownikami centrum powiedział Pan: „Przychodźcie do mnie ze swoimi pomysłami. Wiem, jak pomóc je zrealizować”. Jak opisałby Pan swój styl zarządzania?

Przez 35 lat doświadczenia menadżerskiego miałem w swoich zespołach osoby o najróżniejszych charakterach. Mój styl zarządzania opiera się na zaufaniu do ludzi i unikaniu mikrozarządzania. Jednocześnie bardzo jasno definiuję zadania i pilnuję ich realizacji. Nie chodzi tylko o przekazanie komuś odpowiedzialności za zadanie, ale także o sprawdzanie we właściwym momencie, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Do tego potrzebuję własnego systemu.

Samo zaufanie do ludzi jest już dla nich pewną formą motywacji. Ważne jest też słuchanie ich problemów i trudności w codziennej pracy oraz próba znalezienia rozwiązań. Wciąż musimy rozwijać umiejętności komunikacyjne i integrować się w ramach zespołu.

Ponieważ pochodzę z innego środowiska, spoglądam na tutejszą rzeczywistość z innej perspektywy i zadaję wiele pytań, czasem naiwnych – o to, jak coś działa i kwestionuję, dlaczego działa właśnie tak. Jak dotąd udało mi się już wyeliminować całkiem sporo przeszkód.

Czy coś szczególnie zaskoczyło Pana w Polsce?

Biurokracja – wynikająca z braku zaufania. Staram się to zmienić.

Swoim zaufaniem obdarzył mnie dyrektor Łukasiewicz – PORT, prof. Jarosław Bosy. Dzięki temu mam możliwość stworzenia tutaj pewnego rodzaju autonomicznego środowiska. Mamy własną strukturę organizacyjną. To eliminuje wiele problemów.

Określenie „Center of Excellence” nadal nie jest dla wszystkich zrozumiałe. Jak Pan definiuje je w kontekście P4Health?

Nigdy sam nie wybrałem określenia „Center of Excellence”. Oczywiście, jest to oficjalna nazwa, ale wskazuje kierunek działań. Mamy grupę znakomitych naukowców prowadzących badania na wysokim, międzynarodowym poziomie.

W zakresie infrastruktury, aparatury, którą dysponujemy, jesteśmy już na poziomie excellence. Ta doskonałość będzie widoczna dzięki rosnącej liczbie publikacji grup badawczych, większej rozpoznawalności w środowisku akademickim oraz atrakcyjności jako partnera dla przemysłu farmaceutycznego.

Czy P4Health może być interesującym miejscem dla doktorantów?

Zdecydowanie. Obecnie mamy otwartych osiem stanowisk doktoranckich. Ogłoszenia rekrutacyjne już zostały opublikowane. Jestem również otwarty na różnych stażystów i praktykantów, którzy zazwyczaj są bardzo zmotywowani. Postaramy się znaleźć dla nich finansowanie.

Jakich odkryć osobiście chciałby Pan doczekać w P4Health, patrząc w przyszłość?

Potencjalnego celu terapeutycznego, który pomógłby w leczeniu  zaburzeń psychiatrycznych, chorób neurodegeneracyjnych albo nowotworów. To ambitne cele, takie odkrycie daje ogromną satysfakcję naukową. Jednocześnie pomogłoby zapewnić długoterminowe funkcjonowanie P4Health.

[ninja_form id=17]

This will close in 0 seconds

This will close in 0 seconds